wtorek, 24 września 2013

Tajemnice Watykanu, interesy militarne i biuściasta pokojówka - "Amazing Nurse Nanako" (1999)

Jako zapalony nostalgiafag uwielbiam wprost przekopywać się przez czeluście internetu i wygrzebywać z nich najróżniejsze stare anime. Moją uwagę przyciągają zwłaszcza te mniej znane produkcje, bowiem bardzo często zdarzyło mi się natknąć pośród nich na prawdziwe perełki, które jakimś dziwnym trafem nigdy nie wybiły się na wyżyny popularności. Zdarzają się jednak pośród nich również i takie serie, w przypadku których wcale a wcale nie dziwie się, że nie zyskały sobie zbytniej popularności. Jedną z takich serii jest omawiana dziś 6 odcinkowa OVA zatytułowana "Amazing Nurse Nanako". A o czymże ona jest? Przejdźmy do recenzji...

W pewnym, umieszczonym na odludziu szpitalu mieszka sobie pewna intrygująca gromadka. W jej skład wchodzą szurnięty doktor, stara wiedźma, chiński lekarz, mnich kulturysta, piękna mistyczka oraz typowy student. Jak nietrudno się domyśleć, tak zwariowana banda powoduje na pewno całkiem niezły burdel, toteż przydałby się ktoś, kto byłby w stanie tenże burdel ogarnąć. Taką osobą jest śliczna, aczkolwiek nieco... no dobra, strasznie głupiutka dziewczyna imieniem Nanako. Zatrudniona jest w szpitalu jako pielęgniarka, jednak o dziwo jej praca nie polega na opiece nad pacjentami... miast tego nasza pannica biega po całym gmachu wystrojona w skąpe ubranko pokojówki i wykonuje najróżniejsze prace domowe - od sprzątania, przez gotowanie, na praniu kończąc. No, a jakby tego było mało, zmuszana jest przez swojego pracodawcę do ciągłego wykonywania trudnych ćwiczeń, Bóg jeden wie po co. I nie ma nawet prawa pisnąć "nie" bowiem w razie sprzeciwu i niesubordynacji grozi jej wylądowanie na stole operacyjnym.
Jak się okazuje, szpital ten do najzwyczajniejszych też nie należy (szło się domyśleć już po tym, że jest na zadupiu i w dodatku zamieszkują go tacy wariaci...). Co rusz bowiem wojsko oraz Watykan (Hyyyymmm...?) podsyłają do niego coraz to dziwniejszych pacjentów, których doktor ma zbadać i przesłać swym zleceniodawcom wyniki tychże badań. Po niedługim czasie wychodzi na jaw, że zarówno wojsko, jak i Stolica Apostolska knują dość mroczne plany, które mogą wywrócić do góry nogami obecny porządek świata. Jak się również okaże, nasza śliczna pielęgniarka stanowi kluczowy element tychże planów...

Przyznam szczerze, że gdy natknąłem się na streszczenie serii w internecie, wydała mi się ona całkiem ciekawa. Spodziewałem sie szurniętej komedii przyprawionej ciekawą intrygą i fabułą. Zasiadając zatem do seansu z "Amazing Nurse Nanako" oczekiwałem czegoś tak dobrego jak "Saber Marionette" albo też "Martian Successor Nadesico". No i niestety strasznie się przeliczyłem.
Pierwsze, co mi się rzuciło w oczy, to fakt, że twórcy chyba nie do końca byli pewni, jaką serię chcą zrobić i do jakich widzów chcą ją skierować. Anime to bowiem co rusz przeskakuje od radosnej głupawki do mrocznej, chwilami aż ociekającej kontrowersją i okultyzmem intrygi. Nie byłoby to może tak złe zagranie, gdyby podobnie jak w przypadku wspomnianych wyżej serii, zastosowane było w odpowiednich proporcjach i z sensem. O ile bowiem w "Nadesico" i "Saber Marionette" twórcy raczyli nas odpowiednio zbalansowanymi porcjami dramy i komedii, tak w "Nanako" te dwa elementy zmieszane są niezwykle losowo i za cholerę nie idzie przewidzieć, kiedy z poważnej historii przeskoczymy w durną głupawkę. Ba, chwilami przejścia te wydają się niezwykle wymuszone i sztuczne, psując całkowicie radochę z oglądania. 
A szkoda, bowiem fabuła zdecydowanie MOGŁA być naprawdę fajna i wciągająca. Twórcy wrzucili tu bowiem kilka naprawdę fajnych i interesujących wątków... które jednak tracą na spójności przez wmontowaną chwilami na siłę głupawkę właśnie.
Co więcej - momentami pojawiają się również całkowicie niczym nieuzasadnione sceny fanserwisu. Nie wnoszą one absolutnie nic do historii i raczej nie bawią. Jedyne co robią, to właściwie żenują. No, chyba że atrakcją jest dla was podziwianie co rusz, jak piersi Nanako podskakują, lub też jak nasza bohaterka eksponuje to co ma pod spódniczką.
Fabuła cierpi też na to, na co cierpiała ta z "Bettermana". Jej prowadzenie jest chwilami niezwykle chaotyczne i opowieść wydaje się momentami cholernie niespójna. Powiem szczerze, że najbardziej spójne i sensowne są dwa ostatnie odcinki.

Postacie to, jak nietrudno się domyślić, cała galeria stereotypów charakterów spotykanych w anime. Fakt ten nie powinien dziwić, biorąc pod uwagę że z założenia "Nanako" miała być komedią. Stąd dostajemy całą menażerię szurniętych i niezwykle przerysowanych bohaterów, których zadaniem jest sparodiowanie i wyśmianie niemal każdego archetypu postaci. Szurnięty naukowiec? Jest. Dobroduszna, obdarzona złotym sercem, dużym biustem i pustym łepkiem bohaterka? Jest. Nieco zboczony stary dziad? Jest. "Mroczny i zły" niegodziwiec? Jest.
Podobnie jak w wypadku fabuły mamy tutaj problem z dość chaotycznym sposobem przedstawienia postaci. Niektóre poznajemy nieco bliżej, inne zaś... właściwie nie mamy pojęcia nawet kim są i skąd się w szpitalu wzięły. A szkoda, bo seria sporo by zyskała, jakby choć trochę lepiej rozwinąć niektórych bohaterów.

Oprawa audiowizualna jest średniawa. Projekty postaci są ładne i schludne, ale jednak w przypadku postaci kobiecych razić może jeden szczegół - biusty są strasznie nienaturalne. I tak, ja zdaję sobie sprawę, że klatki piersiowe mangowych panienek nigdy praktycznie naturalne nie są, ale to co w "Nanako" zaobserować można to już czysty absurd. No bo naprawdę, szpiczaste, wyglądające trochę jak zaokrąglone łódki piersi? W dodatku skaczące nienaturalnie przy każdym, najmniejszym nawet ruchu? Ja rozumiem, że fanserwis musi być, ale tutaj wygląda to fatalnie.
Tła są kolorowe i z reguły pełne detali. Co się animacji zaś tyczy, jest niestety dość nierówna. Chwilami aż zbytnio trzeszczy i dopatrzeć się można uproszczeń w rysunku. Niezbyt dobrze wypadają też pojawiające się od czasu do czasu modele 3D. Ja rozumiem wiekowość tego anime, ale naprawdę, nawet jak na tamte czasy wyglądają one archaicznie.
O muzyce złego słowa jednak powiedzieć nie mogę. Jest świetna i bardzo dobrze dopasowana do sytuacji. Najbardziej podobały mi się szybkie, rytmiczne motywy grające podczas pełnych akcji scen oraz przyjemny, wpadający w ucho ending.
Co do gry aktorskiej - większość głosów mi się szczerze mówiąc podobała. Ba, w rolę doktora Ogamiego wciela się nawet jeden z moich ulubionych seiyuu - Takehito Koyasu (m.in Zechs z "Gundam Wing" czy też Hanagata z "Saber Marionette J"). Co swoją drogą śmieszne, nie dość, że Ogami mówi głosem Zechsa, to jeszcze dodatkowo wygląda identycznie jak dumny pilot Tallgesse, co chwilami sprawiało, że aż się zastanawiałem, czy i dla śmiechu nie władują tejże maszyny do tego anime..
Jedyny głos, który moim zdaniem brzmiał sztucznie i był fatalnie dopasowany to głos Nanako. Biorąc pod uwagę fakt, że jest to dobrotliwa, aczkolwiek roztrzepana dziewuszka, to spodziewałem się że mówić będzie uroczym, nieco piskliwym głosikiem. Jakież było moje zdumienie, gdy okaząło się, że brzmi jak... no właśnie nie wiem jak to okreslić. Nie jest to głos ani dojrzałej kobiety, ani też małej dziewczynki... szczerze mówiąc to takie coś pomiędzy... w dodatku brzmi bardzo sztucznie i moim zdaniem średnio pasuje do charakteru tej bohaterki.

"Amazing Nurse Nanako" jest anime średnim. Nie jest to porażka na całej linii, ale nie jest też coś niezwykle wybitnego. Fabuła mogłaby być dużo lepsza, jednak zamiast rozwinąć kilka ciekawszych wątków, upchano tu na siłę za dużo bzdurnych gagów i scen fanserwisu; animacja jest bardzo nierówna; projekty postaci są śliczne, poza tym jednym mankamentem, jakim są nienaturalne kształty piersi; muzyka zaś brzmi naprawdę rewelacyjnie, jednak niezwykle razi sztuczność głosu głównej bohaterki. Czy warto o tę serię zahaczyć? Szczerze mówiąc nie. Jest dużo więcej ciekawszych i zdecydowanie bardziej wartych uwagi staroszkolnych serii. Szczerze powiedziawszy nie stracicie dużo, jeśli "Nanako" nie obejrzycie. Anime to polecam głównie widzom, którzy jak ja, lubią przekopywać się przez mniej znane starsze produkcje iiii... nie wiem, entuzjastom ujęć na pupy i biusty, bo tych tu kilka było. Reszta może sobie spokojnie odpuścić.
Odradzam jednak serię zdecydowanie młodszym widzom, mimo całej tej cukierkowej oprawy graficznej. Już pal licho, że chwilami możemy popatrzeć na nagusieńką jak ją Pan Bóg stworzył Nanako. Prócz tego jest tu parę innych, dość kontrowersyjnych i raczej nie przystosowanych dla młodszego widza widoków.
Typ Anime - OVA
Rok produkcji - 1999
Pełny Tytuł: „Amazing Nurse Nanako”("Nanako Kaitai Shinsho")
 Reżyseria: Hiroshi Negishi
Scenariusz: Yano Rasputin
Muzyka: Takayuki Negishi
Gatunek: Ecchi, Parodia, Komedia, Mystery, Akcja
Liczba Odcinków: 6
Studio: RADIX
Ocena Recenzenta: 4.5/10


Screeny:









Brak komentarzy:

Prześlij komentarz